Fiaskiem zakończyła się ostatnia próba połączenia z lądownikiem Phoenix na Czerwonej Planecie. Lądownik nie przeżył surowej marsjańskiej zimy.
Phoenix wylądował 25 maja 2008 r. za kołem podbiegunowym Czerwonej Planety. Jako pierwszy ziemski próbnik dotarł tak daleko na północ tej planety, gdzie temperatura latem osiąga tylko – 25 st. C. Phoenix pobrał próbki gruntu, podgrzał je w swoim podręcznym laboratorium i stopił zawarty w nich lód, zbierając dane o powstałej w ten sposób chmurze pary wodnej.
Dane o składzie chemicznym gleby, które przesłał na Ziemię, wciąż są analizowane, choć on sam już od dawna nie działa. W listopadzie 2008 r. ogarnęły go ciemności polarnej nocy i zamilkł, tak jak się spodziewano. Zgodnie z planem misja miała trwać tylko kilka miesięcy do nadejścia zimy. Phoenix posiadał jednak moduł “Łazarz”, który miał dać mu szanse przetrwać ciemności marsjańskiej podbiegunowej zimy.
Nadzieje na ożywienie Phoenixa od początku były jednak nikłe. Na początku tego roku, kiedy tylko w miejscu lądowania, na dalekiej północy planety, zaczęło robić się cieplej i wyparowała gruba warstwa szronu z dwutlenku węgla, sonda Mars Odyssey wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować. Ale Phoenix do teraz nie odpowiedział.
Zdjęcia Mars Reconnaissance Orbiter pokazały, że zimą uległy uszkodzeniu panele baterii słonecznych lądownika. Na zdjęciach ledwo go widać, ale jedno jest pewne – Phoenix rzuca teraz znacznie mniejszy cień niż w czasie aktywnych pierwszych pięciu miesięcy swojej misji na Marsie
GW/NASA/JK

Posted in
Tags: 
